SPÓR O DEFINICJĘ

Ma on niewątpliwie rację, gdy pisze, że rozumienie czasu nie jako ciągu wydarzeń lecz jako szeregu godzin, minut i sekund powoduje automatycznie liczenie się z czasem i oszczędzanie go. Dopiero wraz z czasem chronome- trycznym mogła się pojawić maksyma, że „czas to pieniądz”. Wcze­śniej nie miałaby ona sensu.Nie zamierzamy spierać się o definicje, wkraczać na teren fizyki filozofii, zastanawiać się nad czasoprzestrzenią. Zresztą inaczej na problem czasu patrzy fizyk, inaczej psycholog, jeszcze inaczej eko­nomista i – oczywiście – socjolog. I być może każdy z nich w duchu przyznaje rację św. Augustynowi, który stawiając sobie pytanie czymże jest czas, odpowiadał: Jeśli nikt mnie nie pyta, wiem. Jeśli pytającemu usiłuję wytłumaczyć, nie wiem. Ale w gruncie rzeczy każdy człowiek inaczej podchodzi do problemu czasu, dla każdego czas może mieć inne znaczenie. Czym innym jest czas dla Europej­czyka, czym innym dla Hindusa. Inaczej czas płynie dziecku, inaczej starcowi.W tym, co mówimy każdego dnia i przy różnych okazjach, bez­pośrednio lub pośrednio nawiązujemy do czasu. Mówimy, „nie mam dzisiaj czasu” i ,jutro znajdę na to czas”, ale mówimy także „dawniej było inaczej” i „zobaczymy co przyniesie przyszłość”.

Napisz odpowiedź